Dinozaury z Wielkiej Skały - Znikające Kamyczki

Dinozaury z Wielkiej Skały - Znikające Kamyczki

Poranek w Dolinie Wielkiej Skały był jasny, świeży i trochę pachniał nowymi liśćmi. Trawa jeszcze trzymała na sobie krople rosy, a słońce świeciło tak miękko, jakby nie chciało nikogo zbyt wcześnie budzić. Na Wielkiej Skale zebrała się jak zwykle cała czwórka przyjaciół.

Kika kręciła się w kółko szybciej niż zwykle, co oznaczało tylko jedno – miała pomysł.

– Zróbmy dziś wielkie poszukiwanie kamyczków! – zawołała, podskakując tak wysoko, że prawie wpadła na własny ogon.

– Jakich kamyczków? – zapytał Rexi, który właśnie próbował ułożyć trzy kamienie jeden na drugim i udawał, że to bardzo ważne zadanie.

– No takich naszych! – wyjaśniła Kika. – Ozdobimy je i ukryjemy w dolinie, a potem będziemy ich szukać!

Dono uniósł głowę znad swojego gładkiego kamienia.

– To brzmi spokojnie… i trochę niespokojnie – mruknął. – Ale podoba mi się.

Taro już przykucnął przy ziemi i rysował coś patykiem.

– Jeśli to ma być porządna zabawa, musimy ustalić zasady – powiedział. – Każdy przygotowuje kilka kamyczków. Chowamy je w różnych miejscach. A potem szukamy razem.

– I kto znajdzie najwięcej, ten wygrywa! – zawołał Rexi natychmiast.

Kika spojrzała na niego z błyskiem w oku.

– Albo ten, kto najwięcej razy będzie blisko znalezienia, ale jednak nie znajdzie, też dostaje nagrodę.

– To nie ma sensu – odparł Taro.

– Wiem – ucieszyła się Kika. – Dlatego to jest zabawne.

Jeszcze przed południem każde z nich miało już swoje kamyczki. Były gładkie, owalne, niektóre jaśniejsze, inne ciemniejsze. Ozdobili je kolorami z jagód, pyłków kwiatów i miękkiej gliny.

Kika zrobiła kamyczki w paski, plamki i zygzaki. Jeden wyglądał tak, jakby ktoś malował po nim mokrym ogonem.

– To jest kamyczek błyskawicy – oznajmiła dumnie.

Rexi ozdobił swoje mocno i wyraźnie. Na jednym narysował wielki zygzak, na drugim coś, co miało być jego profilem, a na trzecim napisał krzywo: „REXI TU BYŁ”.

– Żeby każdy wiedział, czyje były najlepsze – wyjaśnił.

Dono przygotował swoje spokojniej. Na jednym zrobił małe liście, na drugim kropeczki, a trzeci zostawił prawie gładki, tylko z jedną cienką linią.

– Ten jest najcichszy – powiedział.

Taro z kolei ozdobił swoje bardzo starannie. Każdy wyglądał inaczej, ale wszystkie miały porządek – delikatne linie, małe znaki, wzory jak ścieżki między kamieniami.

– Dobrze – powiedział, kiedy wszystkie leżały przed nimi. – Teraz chowamy.

– Ja chowam swoje najtrudniej! – zawołała Kika i już pobiegła.

Rexi prychnął.

– A ja chowam tak, żeby były szybkie do znalezienia. To jest strategia zwycięzcy.

– To nie brzmi jak dobra kryjówka – zauważył Taro.

– Ale brzmi jak szybka wygrana – odparł Rexi.

Dono podniósł swoje kamyczki ostrożnie.

– Ja schowam je tak, żeby nikt ich nie nadepnął. Bo to byłoby smutne zakończenie zabawy.

Następnego dnia zaczęli szukać.

Na początku wszystko szło świetnie. Znajdowali kamyczki jeden po drugim, śmiali się i wołali do siebie.

– Mam jeden! – krzyknęła Kika.

– Ja dwa! – odpowiedział Rexi.

– Ja jeden… ale bardzo ważny – dodał Dono.

Aż w końcu coś przestało się zgadzać.

– Zaraz… tu był mój kamyczek błyskawicy – powiedziała Kika i zaczęła rozgarniać trawę.

– Nie ma go.

– Może schowałaś lepiej, niż myślisz – rzucił Rexi.

– Nie! Pamiętam dokładnie!

Chwilę później Dono zatrzymał się przy drzewie.

– Mój też… zniknął – powiedział cicho.

Taro zmarszczył brwi.

– To nie pasuje do planu.

Zabawa zwolniła. Zamiast śmiechu pojawiło się zastanawianie.

– Może ktoś znalazł więcej, niż mówi? – rzucił Rexi, trochę żartem.

Dono od razu spuścił wzrok.

– Ja niczego nie ruszałem – powiedział szybko. – Może ktoś przyszedł rano i je pozbierał? 

– Hej, spokojnie – powiedziała Kika. – Po prostu sprawdzamy.

Ale było już inaczej.

Taro rozejrzał się uważnie.

– Nie zgadujmy – powiedział. – Sprawdźmy.

Wszyscy poszli więc w stronę strumienia.

– Zobaczcie – powiedział Taro, wskazując na trawę. – Woda przesunęła ziemię.

Rzeczywiście, źdźbła były przygięte w jedną stronę.

– Czyli… kamyczki się przesunęły? – zapytała Kika.

– Tak – odpowiedział Taro.

Kilka kroków dalej znaleźli pierwszy. Potem kolejny. I jeszcze jeden.

– Są! – zawołała Kika.

Dono wypuścił powietrze.

– Myślałem, że zrobiłem coś źle…

– Ja też – przyznała Kika. – Zaczęłam się zastanawiać.

Rexi potarł kark.

– Ja też za szybko pomyślałem coś głupiego.

Taro spojrzał na nich spokojnie.

– Nie wszystko, co wygląda dziwnie, oznacza, że ktoś zrobił coś złego.

Zabawa wróciła błyskawicznie. A wraz z nią - śmiech!

– Szukamy dalej! – zawołała Kika.

– Ale teraz bez zgadywania – dodał Taro.

– I bez zbyt łatwych kryjówek – mruknął Dono.

– Ej! – oburzył się Rexi. – Moje były szybkie!

– Były widoczne z daleka – odparł Taro.

– Czyli skuteczne – zakończył Rexi.

I znów cała kraina wypełniona była ich radością i zabawą. 

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed opublikowaniem.

A może czas na większe przygody?

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

15,00 zł PLN
Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

15,00 zł PLN
Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

15,00 zł PLN
Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

15,00 zł PLN

Autor bajki

Adam Brykowicz

Jestem autorem bajek dla dzieci i twórcą Mikolito — miejsca, w którym opowieści mają być jednocześnie bezpieczne, mądre i pełne przygody oraz wyobraźni. Od lat piszę historie przeznaczone do wspólnego czytania, inspirowane tematami, które przyciągają dziecięcą uwagę i rozbudzają wyobraźnię.

Strona o autorze