Dinozaury z Wielkiej Skały - Bąbelkowy kłopot

Dinozaury z Wielkiej Skały - Bąbelkowy kłopot

Źródło parującej wody w Dolinie Wielkiej Skały było jednym z tych miejsc, do których wszyscy zaglądali z ciekawością, ale z lekkim respektem. Woda nigdy nie była gorąca, raczej przyjemnie ciepła, a z jej powierzchni co chwilę unosiły się białe obłoczki pary. Czasem pojawiał się mały bąbelek, który pękał cicho, jakby źródło coś szeptało.

– Lubię to miejsce – powiedział Dono, siedząc bezpiecznie na płaskim kamieniu. – Tu wszystko robi się powoli.

Kika nachylała się nad wodą i obserwowała, jak para wiruje.

– Wygląda, jakby woda tańczyła – stwierdziła. – Gdyby umiała śpiewać, na pewno byłaby bardzo cicha.

Taro przyglądał się źródłu uważnie, jak zawsze.

– Lepiej niczego tu nie wrzucać – zauważył. – Czasem wystarczy mała zmiana, żeby wszystko zaczęło się zachowywać inaczej.

Rexi słuchał tylko jednym uchem. Drugim uchem był już przy czymś innym. Między kamieniami znalazł błyszczącą grudkę skały, gładką i ciemną, z jasnymi plamkami.

– Ciekawe, co się stanie, jak…

I nagle grudka wpadła do źródła z cichym plum. Przez chwilę nic się nie działo. Wszyscy pochylili się bliżej.

I wtedy woda zabulgotała.

Nie jednym małym bąbelkiem, tylko kilkoma naraz. Potem kolejnymi. Para zaczęła unosić się szybciej, a powierzchnia źródła zapieniła się jak spienione mleko.

– Ojej… – wyrwało się Rexiemu.

Bąbelki zaczęły wypływać na brzeg. Ciepła piana spłynęła na ścieżkę, robiąc ją śliską.

– Hej! – Kika odskoczyła. – To nigdy tak nie było!

Dono spojrzał zaniepokojony.

– Źródło się zdenerwowało – mruknął.

– Coś musiało zmienić równowagę.

Wszyscy spojrzeli na Rexiego.

Rexi poczuł, jak w środku robi mu się ciasno. Serce zabiło szybciej.

– Ja… nie wiem – powiedział szybko. – Samo tak się zrobiło.

To nie była prawda, ale słowa wyskoczyły mu z pyska, zanim zdążył je zatrzymać.

Przyjaciele nie naciskali od razu. Zamiast tego zaczęli zastanawiać się, co się stało. Taro krążył wokół źródła, Dono przypominał, jak wyglądało wcześniej, a Kika wymyślała coraz to nowe pomysły.

– Może źródło ma dziś zły dzień – stwierdziła. – Albo… zjadło za dużo bąbelków?

Rexi śmiał się razem z nimi trochę za głośno. Za każdym razem, gdy ktoś mówił „źródło”, robiło mu się gorąco w uszach.

Bąbelki jednak nie znikały. Wręcz przeciwnie – było ich coraz więcej. Piana dotarła aż do zakrętu ścieżki, a jeden z kamieni przewrócił się z cichym chlup.

– Tak nie może zostać – powiedział Taro poważnie. – Jeśli źródło się nie uspokoi, cała dolina będzie śliska.

Rexi poczuł ukłucie w brzuchu. Odsunął się na bok i spojrzał na wodę. Wiedział, że to przez niego. Wiedział też, że im dłużej milczy, tym gorzej się czuje.

„Jak powiem, będą źli” – pomyślał.
„Jak nie powiem… to i tak się nie naprawi.”

Spróbował sam coś zrobić. Podniósł patyk i ostrożnie włożył go do wody, jakby chciał wyłowić to, co wrzucił wcześniej. Zamiast tego bąbelki buchnęły jeszcze mocniej.

– Rexi? – Kika spojrzała na niego podejrzliwie. – Co ty robisz?

Rexi cofnął łapę. Już nie potrafił żartować. Para otulała mu pysk, a w głowie miał tylko jedno: że zrobił bałagan i boi się do tego przyznać.

– To ja – powiedział nagle, a wszyscy zamarli.

– Ja wrzuciłem tamten kamień. Chciałem tylko sprawdzić, co się stanie. A potem… bałem się powiedzieć.

Zapadła cisza. Słychać było tylko bulgotanie źródła.

Dono pierwszy przerwał milczenie.

– Błędy się zdarzają – powiedział spokojnie. – Nawet takie bąbelkowe.

Kika podeszła bliżej Rexiego.

– Następnym razem możesz przyznać się od razu – dodała. – Ale teraz… zróbmy coś z tym bałaganem.

Rexi poczuł ulgę tak dużą, że aż usiadł.

Zabrali się do działania razem. Taro wymyślił plan – jak uspokoić źródło, nie robiąc kolejnych problemów. Kika biegała po kamieniach, przynosząc to, co było potrzebne. Dono stabilnie przytrzymywał większe głazy, żeby woda nie wypływała dalej.

Rexi użył swojej siły, żeby ostrożnie wyciągnąć grudkę skały z wnętrza źródła. Kiedy w końcu wylądowała na brzegu, bąbelki zaczęły cichnąć. Para unosiła się coraz wolniej, aż źródło znów tylko delikatnie szeptało.

Ścieżka przestała być śliska. Dolina odetchnęła.

Rexi spojrzał na przyjaciół.

– Przepraszam – powiedział. – I… dziękuję.

Kika uśmiechnęła się szeroko.

– Widzisz? To nie był koniec świata.

Dono dodał:

– Zawsze łatwiej naprawiać razem.

Taro spojrzał na źródło, które znów było spokojne.

– Następnym razem wystarczy odwaga na początku – powiedział cicho.

Rexi kiwnął głową.

– Następnym razem powiem od razu.

I naprawdę miał na myśli to, co powiedział.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed opublikowaniem.

A może czas na większe przygody?

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

15,00 zł PLN
Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

15,00 zł PLN
Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

15,00 zł PLN
Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

15,00 zł PLN

Autor bajki

Adam Brykowicz

Jestem autorem bajek dla dzieci i twórcą Mikolito — miejsca, w którym opowieści mają być jednocześnie bezpieczne, mądre i pełne przygody oraz wyobraźni. Od lat piszę historie przeznaczone do wspólnego czytania, inspirowane tematami, które przyciągają dziecięcą uwagę i rozbudzają wyobraźnię.

Strona o autorze