Dinozaury z Wielkiej Skały - Najlepszy rysunek

Dinozaury z Wielkiej Skały - Najlepszy rysunek

W szkole pod Wielką Skałą pachniało kredą, liśćmi i porannym spokojem. Dinozaury zajmowały swoje miejsca, jeszcze trochę zaspane, jeszcze trochę rozgadane, kiedy Pani Stego stanęła przed nimi i uniosła ogon w dobrze znany sposób.

– Dziś mam dla was coś specjalnego – powiedziała. – Ogłaszam konkurs rysunkowy na wasze ulubione miejsce w dolinie.

W klasie natychmiast zrobiło się głośniej.

– Konkurs?! – pisnęła Kika, tak głośno, że aż podskoczyła na ławce. – Czy można używać wszystkich kolorów?

– Oczywiście – odpowiedziała Pani Stego z uśmiechem.

Rexi wyprostował się dumnie.

– A czy można narysować mapę? Taką wielką. Z opisami. I rymowankami?

– Jeśli to twoje ulubione miejsce w Dolinie – można – odparła nauczycielka.

Dono podniósł łapę bardzo powoli.

– A… czy liście muszą być zielone? – zapytał. – Bo czasem są bardziej… inne.

Pani Stego skinęła głową.

– Na rysunku wszystko może być takie, jakie chcecie. Na tym polega wyobraźnia

Taro siedział spokojnie i słuchał. Konkurs na ilustrację ulubionego miejsca w Dolinie brzmiał jak coś miłego. Od razu pomyślał o wąskiej ścieżce między skałami, gdzie zawsze było ciszej, gdzie słońce wpadało tylko przez chwilę, a kamienie układały się w kształty, które znał na pamięć.

Spojrzał na Kikę, która już wyciągała kredki i rozkładała je jak wachlarz. Rexi stukał ołówkiem w blat, wymyślając coś pod nosem. Dono układał kartkę idealnie równo, jakby sprawdzał, czy nie jest krzywa.

Taro poczuł lekkie ukłucie w brzuchu.

„Kika zawsze rysuje szybciej” – pomyślał.
„Rexi zawsze wymyśli coś śmiesznego.”
„Dono wszystko robi dokładnie.”

Mimo to sięgnął po kredkę.

Na jego kartce pojawiła się pierwsza linia – łagodna, zakrzywiona. To była ścieżka. Potem kamienie, po których lubił przechodzić powoli. Jedno drzewo, które dawało cień dokładnie w południe.

Zerknął w bok, a tam Kika rysowała tak szybko, że kolory prawie wyskakiwały jej spod łapy. Jej dolina była pełna ruchu, skoków, zakrętów i słońca. Rexi śmiał się głośno, dopisując przy swojej mapie:

„Tu Rexi ryczy,
tu Rexi skacze,
a kto tu wejdzie –
ten się nie wypłacze!”

Dono rysował wolno, bardzo wolno. Każdy listek miał swój kształt, każdy kamień swoje miejsce.

Taro spojrzał na swój rysunek.

Nagle wydał mu się… za prosty.

Poprawił jedną linię. Potem drugą. Potem jeszcze jedną. Przekreślił ścieżkę i zaczął od nowa. Tym razem kamienie wyszły za duże. Zmazał je. Narysował mniejsze. Ale wtedy drzewo było krzywe.

Westchnął.

– Jeszcze nie jest dobre – mruknął do siebie.

Kika zerknęła na niego.

– Taro, czemu znowu zaczynasz od czystej kartki?

– Bo… jeszcze nie jest takie, jak powinno – odpowiedział, nie podnosząc głowy.

– A jak powinno? – dopytała.

Taro nie odpowiedział. Sam nie wiedział.

Kiedy rozległ się dzwonek kończący lekcję, w powietrzu uniósł się szelest papieru. Dinozaury podchodziły do biurka Pani Stego i kładły swoje prace.

Kika oddała swoją bez wahania. Rexi położył mapę z dumą. Dono wygładził kartkę jeszcze raz, zanim ją przekazał.

Taro siedział nieruchomo.

Jego kartka była pusta.

Pani Stego spojrzała na niego uważnie, ale nic nie powiedziała przy innych. Dopiero po lekcjach, kiedy klasa opustoszała, podeszła do jego stolika.

– Nie oddałeś rysunku – zauważyła spokojnie.

Taro wzruszył ramionami.

– Bo nie był najlepszy.

– A jaki miał być? – zapytała.

Taro zawahał się.

– Jak… tamte.

Pani Stego usiadła obok.

– Opowiedz mi o swoim ulubionym miejscu – poprosiła.

Taro spojrzał na okno, za którym widać było fragment Doliny.

– To taka ścieżka – zaczął powoli. – Między skałami. Nie ma tam wielu kolorów. Ale jest cicho. I wszystko jest na swoim miejscu.

Pani Stego skinęła głową.

– Brzmi jak miejsce, w którym można spokojnie oddychać.

Taro spojrzał na nią zaskoczony.

– Ale… nikt nie powie, że to najlepszy rysunek.

– A kto powiedział, że rysunek ma być najlepszy? – zapytała łagodnie. – Może wystarczy, że będzie prawdziwy.

Taro milczał chwilę. Potem wziął czystą kartkę.

Zaczął rysować jeszcze raz. Wolniej. Bez patrzenia w bok. Bez porównywania. Rysował ścieżkę taką, jaka była naprawdę. Kamienie nie były równe. Drzewo nie było idealne. Ale wszystko pasowało do siebie.

Kiedy skończył, poczuł coś nowego.

Radość.

Następnego dnia rysunki zawisły na ścianie. Klasa krążyła od jednego do drugiego.

– Ooo! – zachwycała się Kika. – Zobaczcie, jak tu się wszystko rusza!

– Moja mapa ma nową zwrotkę! – chwalił się Rexi.

Dono stał przed rysunkiem Taro dłużej niż przy innych.

– Tu jest… spokojnie – powiedział w końcu. – Jakby czas na chwilę przestawał biec.

Kika podeszła bliżej.

– I dokładnie tak wygląda twoja ulubiona ścieżka – dodała. – Pamiętam ją.

Taro uśmiechnął się dumnie. I w tym momencie zrozumiał, że jego rysunek nie musiał być najlepszy.

Wystarczyło, że był jego.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed opublikowaniem.

A może czas na większe przygody?

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

15,00 zł PLN
Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

15,00 zł PLN
Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

15,00 zł PLN
Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

15,00 zł PLN

Autor bajki

Adam Brykowicz

Jestem autorem bajek dla dzieci i twórcą Mikolito — miejsca, w którym opowieści mają być jednocześnie bezpieczne, mądre i pełne przygody oraz wyobraźni. Od lat piszę historie przeznaczone do wspólnego czytania, inspirowane tematami, które przyciągają dziecięcą uwagę i rozbudzają wyobraźnię.

Strona o autorze