U Szymańskich - Kapsuła czasu

U Szymańskich - Kapsuła czasu

W sobotnie przedpołudnie w domu Szymańskich trwało wielkie porządkowanie. Mama otwierała szafki z impetem odkrywcy, który właśnie wkroczył do starożytnej świątyni, a tata lawirował między meblami z odkurzaczem niczym z rakietą startową.

Julka, Jakub i Antek otrzymali misję specjalną: posprzątać schowek pod schodami. – Tylko ostrożnie – ostrzegła mama, ocierając czoło. – Tam składowane są rzeczy, których nikt nie widział od... hmm… może od dnia, w którym Jakub nauczył się chodzić.

– Czyli od czasów prehistorycznych – skwitował Antek, wciągając głęboko powietrze i przybierając minę doświadczonego archeologa.

Weszli do schowka jak do jaskini pełnej tajemnic. W świetle wpadającym z korytarza dostrzegli stare pudełka, zakurzone walizki, zapomniane puzzle i czerwonego resoraka, który zaginął w akcji kilka lat temu.

– Ej, co to? – zapytał nagle Jakub, wyciągając z ciemnego kąta niewielką metalową puszkę, szczelnie owiniętą taśmą klejącą.

Julka otarła ją z kurzu i mruknęła z niedowierzaniem: – Przecież to… czekaj… tak! To nasza kapsuła czasu!

– Tę, którą mieliśmy otworzyć rok temu?! – Antek aż wytrzeszczył oczy.

– Na to wygląda – przytaknął Jakub, który właśnie rozpoznał swój własny charakter pisma na wieczku: „DLA NAS Z PRZYSZŁOŚCI. NIE OTWIERAĆ PRZEZ KOLEJNE 12 MIESIĘCY!”.

– No cóż… jesteśmy spóźnieni tylko jakieś dziesięć miesięcy – mruknęła Julka.

– Czyli w sam raz – uznał Antek, siadając na podłodze.

Dzieci przykryły się starym kocem, a Antek zapalił latarkę, którą na wszelki wypadek zawsze nosił w kieszeni. Jakub ostrożnie przeciął taśmę i uchylił wieczko. W środku, niczym w magicznym skarbcu, znajdowały się:

  • rysowany kredkami portret Julki jako słynnej artystki w brokatowym kapeluszu,

  • zdjęcie sprzed roku, na którym Antek z buzią całą w soku próbuje zjeść ogromnego arbuza,

  • kamyk w kształcie serca, który Jakub znalazł nad jeziorem,

  • oraz trzy starannie złożone listy.

– O rany… – Julka pierwsza otworzyła swoją wiadomość i zaczęła czytać na głos: – „Droga Julko z przyszłości. Czy nadal kochasz rysować? Czy masz już swój zespół baletowy i dom z pokojem tylko na kredki?”. No cóż… pokój nadal dzielę z tymi dwoma ancymonami, ale kredki faktycznie są w każdym kącie.

– Mój list też jest mocny – przyznał Jakub. – „Za rok będziesz wielkim naukowcem. Wymyślisz robota, który posprząta cały dom i zrobi kanapki. Jeśli to już zrobiłeś – gratulacje. Jeśli nie… rusz się, człowieku!”.

– I co, zrobiłeś? – zapytała Julka z łobuzerskim uśmiechem.

– Jeszcze nie – westchnął Jakub. – Ale mam już plan na mechaniczne ramię montowane w lodówce. Na razie jednak… no cóż, ruszam się głównie po schodach.

– Dobra, teraz ja! – zawołał Antek, rozkładając pomięty świstek papieru. – „Antek, pamiętaj, żeby nauczyć się gwizdać. Bo jak nie, to kiedyś zostaniesz kimś bardzo dorosłym, kto w ogóle nie umie gwizdać”.

Wszyscy spojrzeli na niego wyczekująco. Antek nabrał powietrza, aż poczerwieniał na policzkach, mocno zmarszczył czoło i… fuuu... fuuu... flup. – To zdecydowanie nie był gwizd – ocenił Jakub.

– To była obiecująca próba – poprawił go Antek. – Wciąż jestem w procesie nauki.

Po chwili zapadła cisza. Dzieci siedziały z listami w dłoniach, trochę rozbawione, a trochę zadziwione tym, jak bardzo zmieniły się ich marzenia przez zaledwie rok.

– Fajne to było – szepnęła Julka. – Pamiętam, że wtedy tak bardzo nie mogłam się doczekać przyszłości. A teraz… ta przyszłość to właśnie my.

– I zrobiliśmy całkiem niezłą robotę – przyznał Jakub, chowając kamyk do kieszeni.

Antek zerknął do pustej puszki. – Trochę szkoda, że to już wszystko. Szybko się skończyło.

Julka spojrzała na braci z błyskiem w oku. – To może… zróbmy nową kapsułę? Taką na serio!

– Ooo tak! Ale tym razem na dłużej! – podskoczył Antek. – Może na… pięć lat!

– Czyli otworzymy ją, kiedy będziemy mieli… o rany, czternaście lat! – Jakub nagle spoważniał. – Czy w tym wieku w ogóle jeszcze można się bawić?

– Oczywiście – powiedziała mama, która właśnie stanęła w progu schowka. – Tylko nieco ciszej. I może już bez piżamy w smoki.

Tego popołudnia przygotowania do stworzenia nowej kapsuły ruszyły pełną parą. Dzieci wiedziały już, że tym razem muszą podejść do sprawy z większą uwagą i jeszcze większą wyobraźnią.

– Dobrze – ogłosiła Julka, siadając na dywanie w salonie. – Jeśli robimy nową kapsułę czasu, to musi być wyjątkowa. Następna szansa będzie dopiero w 2031 roku!

– Wtedy to już na pewno będą latające plecaki i roboty do mycia zębów – wyliczył Jakub.

Julka zaczęła rysować swój nowy autoportret – siebie z długimi włosami, w wielkim malarskim kapeluszu przy sztalugach. Następnie zaczęła pisać: „Droga Julko, jeśli nadal boisz się burzy – pamiętaj, że nawet dorosłym bywa czasem straszno. I że nadal wolno Ci rysować pod kocem”.

Jakub przygotował precyzyjny schemat swojego robota, który w 2031 roku miał:

  1. Przynosić herbatę.

  2. Samodzielnie sprzątać pokój.

  3. Grać na ukulele.

– Do listu dodam, że mam nadzieję, iż gram już coś ambitniejszego niż „Wlazł kotek na płotek” – mruknął z lekkim rumieńcem.

Antek długo siedział w milczeniu. W końcu poszedł do pokoju i wrócił ze swoim ulubionym, nieco nadłamanym figurkowym smokiem. – On jest już trochę… zasłużony, ale właśnie dlatego musi tam trafić. Był ze mną w najlepszych przygodach.

Antek przez chwilę mocno przytulił zabawkę, po czym z determinacją położył ją obok puszki. – Chcę zobaczyć, czy za pięć lat nadal będziemy kumplami.

Na koniec dzieci wspólnie napisały list rodzinny:

„Drodzy Przyszli My, Jeśli to czytacie, to znaczy, że naprawdę minęło pięć lat. Ciekawe, co pamiętacie z dnia, w którym zakopaliście ten skarb. > Mamy nadzieję, że nadal się lubicie (chociaż pewnie czasem się kłócicie). > Że dalej robicie szalone rzeczy razem. > I że Antek wreszcie umie gwizdać. > Z pozdrowieniami, Szymańscy – wersja 2026”

Julka dołączyła zdjęcie całej trójki zrobione przed chwilą przez tatę polaroidem. Mama przyniosła solidną metalową puszkę po kawie. – Idealna – oceniła. – A na wieczku napiszemy datę otwarcia.

Jakub chwycił marker i starannie wykaligrafował: OTWORZYĆ: STYCZEŃ 2031.

Gdy na dworze zapadł zmierzch, cała rodzina wyszła do ogrodu. Tata wykopał głęboki dołek pod starym drzewem przy płocie. Dzieci ostrożnie włożyły puszę do środka, tata przykrył ją ziemią, a na wierzchu ustawili duży, płaski kamień.

– A jak zapomnimy, gdzie ona jest? – spytał z niepokojem Antek.

– Nie zapomnimy – zapewniła mama, kładąc mu rękę na ramieniu. – Bo to nie tylko miejsce, ale i chwila, którą zawsze będziemy nosić w pamięci.

Po powrocie do domu usiedli wspólnie przy gorącej herbacie. Mama wyciągnęła stare albumy, a tata przyniósł teczkę z rysunkami ze swojego dzieciństwa.

– To chyba mój pierwszy obrazek z przedszkola – zaśmiał się tata, pokazując coś, co przypominało słonia w rakiecie.

– Ty też kiedyś rysowałeś smoki i kosmos?! – Antek był zachwycony.

Julka przytuliła się do mamy. – Dobrze, że można przechowywać wspomnienia. One są jak takie wewnętrzne kapsuły czasu. Czekają, aż je otworzysz, żeby znowu zrobiło się ciepło na sercu.

Wieczorem, tuż przed snem, Jakub szepnął z łóżka: – Za pięć lat będziemy już prawie dorośli.

– Ale dziś jeszcze jesteśmy dziećmi – odpowiedziała Julka, gasząc lampkę.

– I to był jeden z tych dni, które się po prostu pamięta – mruknął Antek, wtulając się w poduszkę.

I choć nikt z nich jeszcze nie gwizdał idealnie, a roboty wciąż istniały tylko na papierze, to nowa kapsuła czasu bezpiecznie spoczywała w ziemi. A ich serca były pełne tego, co najważniejsze: wspólnych chwil, które przetrwają znacznie dłużej niż pięć lat.

Komentarze: 3

Pracuję w przedszkolu i wiem, jak trudno o mądre bajki, które niosą ze sobą przesłanie i dają dzieciom do myślenia. Opowiadania o Szymańskich są właśnie takie – mądre, zabawne, wzruszające. Dzieci je uwielbiają, a po wysłuchaniu kolejnego opowiadania, zawsze mają głowę pełną pomysłów, jak je wcielić w życie . Dziękuję za wspaniałe treści :)

Agnieszka

Uwielbiamy serię o Szymańskich i niedźwiedziu Bruno 🙂

Zielinka

Zawsze czytamy Pana bajki, ale nie zostawiałam komentarza.Córka uwielbia historie „U Szymańskich”, i ja oczywiście też:) akurat ta bajka przypomniała mi o mojej zapomnianej kapsule czasu, którą lata temu schowaliśmy z kuzynką na wiosce u babci. Chyba musimy się spotkać by ją odnaleźć :) Pan tworzy coś więcej niż bajki. Dziękuję!

Roksana

Wprowadź komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed opublikowaniem.

Autor bajki

Adam Brykowicz

Jestem autorem bajek dla dzieci i twórcą Mikolito — miejsca, w którym opowieści mają być jednocześnie bezpieczne, mądre i pełne przygody oraz wyobraźni. Od lat piszę historie przeznaczone do wspólnego czytania, inspirowane tematami, które przyciągają dziecięcą uwagę i rozbudzają wyobraźnię.

Strona o autorze

A może czas na większe przygody?

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

15,00 zł PLN
Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

15,00 zł PLN
Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

15,00 zł PLN
Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

15,00 zł PLN