W Radosnej Dolinie pachniało wiosną. Na drzewach pojawiały się pierwsze pąki, a na rynku rozwieszano kolorowe chorągiewki. Tego dnia Kółek i Szyna dostali wyjątkowe zaproszenie.
– Szyno! – zawołał Kółek, podjeżdżając do Zajezdni Przygód. – Wiesz, co jest napisane na tym liście?
Szyna przyjrzała się uważnie kolorowej kopercie.
– „Uroczyste otwarcie FABRYKI CZEKOLADY – Słodki Zakątek”. Ojej, to brzmi... pysznie!
Kółek aż zamrugał reflektorami z ekscytacji.
– Czekolada?! Jedźmy już! Może dadzą próbki!
– Kółku, pamiętaj – uśmiechnęła się Szyna. – Najpierw zwiedzanie, potem degustacja. I absolutnie nie próbuj lizać barierek.
– Ja? Nigdy! – Kółek odpowiedział tak szybko, że aż zabrzmiało to podejrzanie.
Wkrótce dojechali do nowej części miasteczka. Budynek fabryki był jasny, schludny i miał wielki szyld: „Słodki Zakątek – Czekolada z troską o naturę”. Przed wejściem czekał na nich sprytny dostawczak w kolorze karmelowo-kremowym. Na zderzaku miał naklejkę z uśmiechniętą tabliczką czekolady.
– Witajcie! Jestem Karmelek! – zawołał. – Najszybszy dostawczak na słodkiej trasie! Zapraszam, pokażę wam moją fabrykę!
Kółek wciągnął głośno powietrze przez chłodnicę.
– Czy ja czuję... kakao?
– Czujesz! – zaśmiał się Karmelek. – I wanilię. I odrobinę orzecha. Ale spokojnie, najpierw pokażę wam, jak to wszystko działa!
Weszli do środka. W hali stały czyste, błyszczące maszyny, rury i zbiorniki. W jednym miejscu leżały worki z ziarnami kakao.
– To jest nasza dostawa – wyjaśnił Karmelek. – A tu mamy linię sortowania. Wszystko ekologicznie: papierowe opakowania, żadnego plastiku. Nawet woda z mycia idzie do oczyszczania.
Szyna kiwnęła z uznaniem.
– To świetne rozwiązanie. Mniej śmieci, czystsza rzeka, zdrowsza okolica. Wiesz, Kółku, że to też ochrona zwierząt? Bo mniej odpadów trafia do natury.
– Aha... – mruknął Kółek, patrząc zafascynowany na ogromny zbiornik. – A ten zbiornik... jest do próbek?
– To jest mieszarka – powiedział Karmelek z dumą. – Serce fabryki! Miesza kakao, masło kakaowe i dodatki. Dzięki niej czekolada jest gładka jak... jak świeżo wypolerowana maska!
– Moja maska też by chciała być taka gładka – westchnął Kółek.
Szyna zauważyła jednak coś przy jednej z rur.
– Karmelek... a ten zawór? Wygląda, jakby był niedokręcony.
Karmelek machnął wesoło lusterkiem, nie przejmując się uwagą.
– Spokojnie! To tylko tak wygląda. Mam wszystko pod kontrolą. Uwaga, zrobię pokaz! Zobaczycie, jak płynie prawdziwa, ciepła masa czekoladowa!
– A kiedy ostatnio robiłeś przegląd maszyny? – zapytała Szyna.
Karmelek zawahał się tylko na krótką chwilę.
– Eee... wczoraj! No... prawie wczoraj. W sensie – mam to zaplanowane!
Kółek spojrzał na Szynę znacząco, ale nic nie powiedział. Karmelek nacisnął wielki przycisk. Maszyna zamruczała: BRUMMMM... Potem głośniej: BRUMMMM-BRUMMMM! A po chwili zrobiło się naprawdę bardzo głośno: BRUUUUM!!!
– O! Trochę szybciej ruszyła – powiedział Karmelek, już nieco mniej pewnie. – Ale to normalne!
Nagle coś zaczęło groźnie syczeć. PSSSSST!
– Co to było? – zapytała Szyna, mrużąc reflektory.
Kółek zrobił krok w tył.
– Brzmi jak... jak coś, co zaraz zrobi chlup!
I wtedy rura przy mieszarce puściła. PFFFT! CHLUP!
Z wnętrza wystrzeliła fala czekoladowej masy, szeroka jak kałuża po ogromnej ulewie. Najpierw zalała podłogę, potem wypadła na zewnątrz, a po chwili spływała już ulicą prosto w stronę rynku!
Kółek dostał wielkie chlapnięcie prosto na zderzak.
– O nie! Wyglądam jak... pączek w polewie!
Melodyjny głos alarmu zapiszczał: PI-PI-PI! Karmelek nagle zbladł.
– Nie... nie... to miała być mała próbka! Malutka! Maleńka... jak kropelka!
Szyna nie panikowała. Od razu oceniła sytuację na ulicy.
– Czekolada płynie do kanalizacji. Jeśli spłynie dalej, może zabrudzić nasz strumień. Musimy działać natychmiast!
– Ja... ja to zepsułem... – wyszeptał Karmelek, patrząc na brązowy potok.
– Teraz nie szukamy winnego, tylko rozwiązania – powiedziała Szyna stanowczo. – Karmelek, pomożesz?
Dostawczak przełknął nerwowo ślinę.
– Pomogę! Obiecuję!
Kółek spojrzał na płynącą falę i odzyskał swój dawny zapał.
– Dobra, to jest plan: robimy... tamę z czystych skrzyń! Mam w naczepie puste pojemniki na towary. Mogą zadziałać jak zapora!
– Świetnie – przytaknęła Szyna. – Karmelek, ty wyłącz mieszarkę i znajdź źródło awarii. Ja zablokuję odpływy. Kółek, ustaw skrzynie wzdłuż ulicy. A ja wezwę Tarę i Rocky'ego.
Po chwili dojechali przyjaciele.
– Co tu tak pięknie pachnie?! – zawołała Tara. – Mmm... jak ciasteczka!
– Nie wąchaj, tylko działaj! – odparła Szyna. – Czekolada ucieka!
Rocky, żółta koparka, spojrzał na ulicę i aż gwizdnął z wrażenia.
– No to... mamy dziś słodkie wykopki.
Najpierw zabezpieczyli kanalizację. Rocky sprawnie nabrał ziemi i usypał mały wał, Tara ustawiła worki z piaskiem, a Kółek rozłożył czyste maty pożyczone z fabryki.
– Uwaga, czekoladowy potok skręca w lewo! – krzyknął Kółek, manewrując między skrzyniami.
– To go przekierujemy! – zawołała Tara. – Rocky, kawałek wału tutaj!
W tym czasie Szyna podjechała pod samą fabrykę, gdzie Karmelek walczył z panelem sterowania.
– Wyłączyłem... chyba... – sapnął zmęczony. – Ale to wciąż kapie!
Szyna zajrzała pod rurę.
– Uszczelka jest źle założona. I zawór był niedokręcony. Widzisz? Drobiazg, a zrobił wielki bałagan.
Karmelek smutno spuścił lusterka.
– Myślałem, że zdążę to naprawić później. I że nic się nie stanie...
– Maszyny są jak pojazdy – odpowiedziała Szyna łagodniej. – Jeśli nie sprawdzisz ich na czas, mogą zrobić nam psikusa. I to bardzo duży.
Razem dokręcili zawór i wymienili pękniętą uszczelkę. Wreszcie kapanie ustało. Na ulicy Kółek zorganizował zbiórkę czekolady do czystych pojemników.
– Proszę tutaj! Tylko ostrożnie, bo się rozleje! – dowodził z powagą. – I nie próbować mi tu palcem!
– A czemu nie? – zapytał mały skuter, który przejeżdżał obok.
– Bo to jest akcja ratunkowa, a nie degustacja! – odparł Kółek, chociaż sam wyglądał, jakby bardzo chciał spróbować choć kropelki.
Mieszkańcy Doliny zaczęli pomagać. Jedni przynosili foremki, inni papierowe pudełka. Ktoś przyniósł nawet wielką łyżkę kuchenną.
– Ojej! – ucieszyła się Tara. – Możemy z tego zrobić pyszne pralinki!
Karmelek, kiedy zobaczył, ile słodkiej masy udało się uratować, aż cały się rozjaśnił.
– To... to się jednak nie zmarnuje?
Szyna pokręciła reflektorem.
– Nie. Jeśli zrobimy to czysto i mądrze, przerobimy to na upominki dla mieszkańców. Zamiast katastrofy będzie prezent.
Kółek uśmiechnął się szeroko.
– Zysk dla miasta! I dla mojej... eee... cierpliwości.
Wieczorem na rynku ustawiono stoły. Karmelek uruchomił awaryjną linię do formowania tabliczek i pralinek. Wszystko trafiło do papierowych opakowań z napisem: „Słodki Zakątek – uratowana czekolada, wspólne serce”. Dzieci dostały paczuszki i piszczały z radości.
– Najlepszy dzień! – wołały jedno przez drugie.
Karmelek podjechał do Kółka i Szyny, by im podziękować.
– Przepraszam. Byłem zbyt pewny siebie. Od dziś obiecuję: przegląd zawsze przed pokazem. I lista kontrolna... taka długa jak cały wagon.
– I bardzo dobrze – powiedziała Szyna. – Technologia nam pomaga, ale musimy o nią dbać.
Kółek spojrzał na swój wciąż nieco brązowy zderzak.
– A ja się nauczyłem, że czasem warto się zatrzymać i sprawdzić wszystko dwa razy, zamiast pędzić i mówić „jakoś to będzie”. Bo to „jakoś” może być... bardzo czekoladowe.
Wszyscy się roześmiali. A Radosna Dolina długo jeszcze pachniała słodkim kakao – tym razem już bez paniki, tylko z dumą, że potrafią razem zamienić każdy kłopot w coś naprawdę dobrego
Pytania do rozmowy o bajce:
- Jak myślisz, co Karmelek powinien zrobić, zanim włączył wielką maszynę, żeby uniknąć „czekoladowej powodzi”?
- W jaki sposób Kółek, Szyna i ich przyjaciele uratowali Radosną Dolinę przed zalaniem rzeki czekoladą? Dlaczego tak ważne było, żeby słodka masa nie trafiła do wody?
- Czy masz w domu jakieś urządzenia lub zabawki, o które musisz dbać, żeby się nie zepsuły? Jak myślisz, dlaczego warto sprawdzać swoje rzeczy, zanim zaczną sprawiać nam trudności?
Komentarze: 0