Niedźwiedź Bruno – Leśny jarmark

Niedźwiedź Bruno – Leśny jarmark

Las od rana tętnił życiem. Zwierzęta zbierały się na polanie, by wziąć udział w corocznym leśnym jarmarku. Był to wyjątkowy dzień, kiedy wszyscy mogli wymieniać się swoimi skarbami, rękodziełem i przysmakami. Przy dębie ustawiono stoły ozdobione liśćmi i kwiatami, a w powietrzu unosił się zapach pieczonych orzechów i świeżych jagód.

Lis Karol przechadzał się między stoiskami i z zaciekawieniem oglądał wystawione przedmioty.
– Cóż za różnorodność – mruknął do siebie. – Ale czy naprawdę wszystko tutaj jest takie wyjątkowe?

Nagle jego uwagę przyciągnął stół Jeżozwierza Jurka, na którym leżały pięknie zdobione figurki z drewna.
– Witaj, Jurku. Co to za cuda? – zapytał Karol, wskazując na jedną z figurek.

Jurek uśmiechnął się dumnie.
– To moje rękodzieło. Każdą figurkę wycinam i rzeźbię własnymi łapkami. Są wyjątkowe – każda ma swoją historię.

Karol zmrużył oczy, przyglądając się uważniej.
– Hm… całkiem ładne, ale czy naprawdę są takie cenne? – zapytał z nutą sceptycyzmu.

Jurek westchnął.
– To efekt mojej pracy i serca, które w nie wkładam.

Lis uśmiechnął się chytrze i oddalił się, coś pod nosem nucąc. Przysiadł na skraju polany i zaczął myśleć.
– Jeśli wszyscy uważają, że takie rzeczy są cenne, to może ja też mogę coś wystawić… Ale zamiast się trudzić, wykorzystam spryt – powiedział do siebie.

Lis wrócił do swojej nory, gdzie znalazł kilka zwykłych kamyków i kawałek starego sznurka. Zawiązał sznurek wokół jednego z kamieni, a resztę ułożył na liściu.
– Wystarczy powiedzieć, że to rzadkie „kamyki księżycowe” – pomyślał zadowolony.

Kilka godzin później Karol pojawił się na polanie ze swoim „skarbem”. Rozłożył kamienie na stole i wywiesił napis: „Wyjątkowe kamienie księżycowe – tylko dziś!”

Zwierzęta zaczęły podchodzić z ciekawością.
– Kamienie księżycowe? – zapytała Wiewiórka Weronika. – Jak je zdobyłeś, Karolu?

Lis wyprostował się z dumną miną.
– Och, to niezwykła historia. Te kamienie znalazłem podczas mojej nocnej wyprawy na wzgórze pod księżycem. Mają magiczną energię!

– Magiczną energię? – zapytała Żaba Żaneta, podskakując bliżej. – Jaką dokładnie?

– Przynoszą szczęście, oczywiście – odpowiedział Karol. – Każdy, kto ma taki kamień, będzie miał powodzenie we wszystkim, co robi.

Weronika i Żaneta spojrzały na siebie, a potem na kamienie. Choć były sceptyczne, wizja posiadania „magicznych” kamieni wydawała się kusząca.

Karol szybko zaczął wymieniać swoje „księżycowe kamienie” na smakołyki i drobiazgi. Wkrótce na jego stole pojawiły się jagody, orzechy, a nawet piękna szyszka od Sroki Sabiny.

– Karolu, twoje stoisko robi furorę! – zawołał Jeleń Julian, który podszedł, by zobaczyć, co się dzieje.
– Och, Julianie, to kwestia talentu – odpowiedział lis, poprawiając swoje futro.

Z boku Jeżozwierz Jurek z uwagą przyglądał się całej sytuacji. Patrzył, jak kolejne zwierzęta podchodzą do Karola, czując w sobie mieszankę zdziwienia i niepokoju.

Wieczorem, gdy jarmark miał się już kończyć, Jurek podszedł do stołu Karola.
– Karolu, mam pytanie. Jak sprawdzić, czy te kamienie naprawdę przynoszą szczęście? – zapytał spokojnie.

Karol zająknął się na chwilę, ale szybko odzyskał pewność siebie.
– Ach, Jurek, to jest tajemnica księżyca. Nie widać jej od razu, ale na pewno działa! – odpowiedział z chytrym uśmiechem.

W tym momencie Weronika, która właśnie wróciła z lasu, podeszła do stołu.
– Karolu, ten „magiczny kamień” jest… zwykłym kamieniem. Sprawdziłam go z Sabiną i nic się nie stało – powiedziała z wyrzutem.

Żaneta dołączyła do rozmowy.
– Masz rację, Weroniko. Wzięłam jeden kamień i nic się nie zmieniło.

Karol poczuł, jak robi mu się gorąco. Zwierzęta zaczęły zbierać się wokół niego, patrząc z niedowierzaniem.
– Czy to prawda, Karolu? Oszukiwałeś nas? – zapytał Jurek.

Lis opuścił wzrok.
– No dobrze… Przyznaję. To nie są kamienie księżycowe. Chciałem tylko zdobyć trochę smakołyków… – powiedział cicho.

Bruno, który obserwował całą sytuację, podszedł do Karola i położył mu łapę na ramieniu.
– Karolu, wszyscy popełniamy błędy. Ważne, żeby umieć je naprawić. Może teraz oddasz to, co dostałeś, i przeprosisz? – zaproponował.

Lis westchnął, ale skinął głową.
– Masz rację, Bruno. Przepraszam, że was oszukałem. Oddam wszystko, co dostałem.

Zwierzęta spojrzały na siebie z lekkim wahaniem, ale potem Sabina skinęła głową.
– Doceniamy twoją szczerość, Karolu. Ale następnym razem spróbuj zrobić coś sam, zamiast wymyślać historie – powiedziała spokojnie.

Gdy jarmark dobiegł końca, Karol zrozumiał, że największą wartością jest uczciwość i praca włożona w coś, co naprawdę ma znaczenie. Postanowił, że na przyszły rok sam nauczy się robić coś wyjątkowego.

Wieczorem, gdy polana opustoszała, Karol spojrzał na Jurka.
– Twoje figurki są naprawdę piękne. Może mógłbyś mnie nauczyć, jak je robić? – zapytał z nadzieją w głosie.

Jurek uśmiechnął się.
– Oczywiście, Karolu. Zaczniemy jutro.

I tak lis nauczył się, że prawdziwe skarby to te, które tworzymy z sercem i uczciwością.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed opublikowaniem.

Autor bajki

Adam Brykowicz

Jestem autorem bajek dla dzieci i twórcą Mikolito — miejsca, w którym opowieści mają być jednocześnie bezpieczne, mądre i pełne przygody oraz wyobraźni. Od lat piszę historie przeznaczone do wspólnego czytania, inspirowane tematami, które przyciągają dziecięcą uwagę i rozbudzają wyobraźnię.

Strona o autorze

A może czas na większe przygody?

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

Kosmiczne Dzieciaki – Galaktyczna Intryga

15,00 zł PLN
Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

Księżniczka Aleksandra

15,00 zł PLN
Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

Świąteczna misja Szymańskich

15,00 zł PLN
Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

Niedźwiedź Bruno - Legenda pióra

15,00 zł PLN